Home Serbia Belgrad – co warto zwiedzić w jeden dzień?

Belgrad – co warto zwiedzić w jeden dzień?

Maj 31, 2017

Belgrad to największe miasto i stolica Serbii. Przez historyków za jedno z najstarszych miast w Europie. Jego nazwa pochodzi od słowa Beograd, czyli biały gród. Belgrad jak i cały kraj nie są smakowitym kąskiem dla turystów,  którzy konsekwentnie pomijają je w czasie swoich podróży do innych,  zdecydowanie bardziej popularnych krajów bałkańskich takich jak chociażby Chorwacja czy Czarnogóra. Czy słusznie?  Przecież przez wiele lat to to właśnie Belgrad był stolicą Jugosławii. Czy miasto nie ma nic ciekawego do zaoferowania? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Belgrad nie był głównym celem naszej podróży,  a jedynie punktem przesiadkowym w drodze do Emiratów Arabskich. Mogliśmy polecieć przez Budapeszt za podobne pieniądze, ale tam już byliśmy.  Postanowiliśmy więc spędzić kwietniowe popołudnie właśnie w tym miejscu.

Wylądowaliśmy na lotnisku Nikołaja Tesli. Port nie zrobił na mnie pozytywnego wrażenia. Nie należy do najnowocześniejszych – sprawia wrażenie brudnego i pustego. Lotnisko oddalone jest od centrum miasta o około 20 km. Do centrum dostać się można autobusem miejskim nr 42, a koszt takiego przejazdu to tylko 1,5 euro. Inną i nieco szybszą, ale i droższą opcją jest autobus lotniskowy lub taksówki.

Co ciekawe o osobę, której lotnisko zawdzięcza imię,  pomiędzy Serbią a Chorwacją trwa spór,  kto ma większe prawo do nazywania go swoim rodakiem. Co prawda Tesla urodził się na terenie Chorwacji,  ale w serbskiej rodzinie. Pochowany jest jednak w Belgradzie i tutaj też znajduje się muzeum poświęcone jego odkryciom.

Po dotarciu do miasta pierwsze kroki kierujemy w stronę Placu Terazije,  na którym znajduje się zabytkowy Hotel Moskwa.

Niedaleko mieści się również Stary Pałac,  a tuż po drugiej stronie ulicy znajdziemy budynek Parlamentu, który wyróżnia się na tle wielu innych zabytkowych budowli w stolicy Serbii,  które pamiętają czasy socrealizmu. 

Przed przyjazdem do tego miasta spodziewałem się,  że będzie ono szare i ponure.  Tymczasem już po kilkunastu minutach spaceru Belgrad zaskakuje nas ilością zieleni w samym jego centrum. Co chwilę trafiamy na przepiękne ogrody,  wypełnione kolorowymi kwiatami,  czy po prostu małe parki z zadbanymi trawnikami.

Belgrad pamięta niestety jeszcze czasy Jugosławii i zimnej wojny.  Dochodzimy do budynków Ministerstwa Obrony Narodowej zbombardowanych przez siły zbrojne NATO w ramach operacji „Allied Forces”. Misja wymierzona była w Jugosławię w celu obrony albańskiej mniejszości narodowej na terenie Kosowa. Od 24 marca 1999 roku przez 11 tygodni NATO bombardowało placówki wojskowe na terenie całego kraju. Przeciwnicy tej akcji uważają ja za zwykłe ludobójstwo,  w wyniku którego śmierć poniosło ponad 2000 ludzi.

Dochodzimy wreszcie do prawdziwej wizytówki miasta czyli Cerkwi św. Sawy. Świątynia zbudowana w miejsce poprzedniej, spalonej w pożarze w XVI wieku. Cerkiew ukończono w 1985 roku i od tego czasu należy do największych świątyni prawosławnych na świecie. Z zewnątrz naprawdę może się podobać, natomiast w środku ukończona jest tylko częściowo i nieco straszy pustkami.

Cerkiew wzniesiono, żeby oddać hołd najważniejszemu serbskiemu Świętemu. Św. Sawa żyjący na przełomie XII i XIII wieku przez wielu uważany jest nie tylko za twórcę serbskiego kościoła prawosławnego, ale i za ojca całego narodu serbskiego.

Niedaleko trafiamy na drugą ważną dla Serbów cerkiew – Cerkiew św Marka. Na nas nie robi już wielkiego wrażenia,  ale można w niej podziwiać najpiękniejsze serbskie ikony.  Jest również miejscem spoczynku kilku ważnych w tym kraju osób.

Przechodzimy przez Plac Republiki i wchodzimy na starą,  zabytkowe uliczkę,  uznawaną za centrum sztuki w stolicy – Skadarlija. Jest to świetne miejsce na odpoczynek,  zjedzenie czegoś w jednej z wielu restauracji czy wypicie piwa, w którymś z ogródków.

Głównym deptakiem miasta jest ulica Kneza Michaila,  to kolejne miejsce, w którym znajdziemy multum restauracji,  kawiarni czy barów.  Deptak nie jest jednak tak klimatyczny jak Skadarlija, a i ceny wydawały się tutaj wyższe.

Droga prowadzi do kolejnego , obowiązkowego moim zdaniem do zobaczenia w Belgradzie miejsca- Twierdzy Kalemegdan. Jej nazwa pochodzi z języka  tureckiego i oznacza „pole pod twierdzą”. Twierdza wzniesiona na 125 metrów nad poziomem morza, kilkadziesiąt metrów nad Sawa,  zbudowana została przez Celtów,  rozbudowana przez Rzymian,  a jej obecny kształt w znakomitej części pochodzi z XVII wieku. Kalemegdan to nie tylko stare mury, ale  i 30 hektarów parku,  który jest ulubionym miejscem  spędzania wolnego czasu przez belgradczyków.

Twierdza jest świetnym punktem widokowym na miasto i na rzekę Sawę,  która tuż u podnóża wzgórza zamkowego kończy swój bieg wpadając do Dunaju.

Na terenie parku znajduje się, mały ciekawy kościółek Rose Church – Ruzica. Ruzica jest porośnięta bluszczem co w połączeniu z kamieniem, z którego jest wykonana wywołuje bardzo ciekawy efekt wizualny. Kościół ma za sobą burzliwą historię.  Pod koniec XIX wieku pełnił nawet funkcję magazynu prochu strzelniczego.

Belgrad nie trafił raczej na listę moich ulubionych miast w Europie,  ale zaskoczył mnie pozytywnie i na pewno warto go odwiedzić. Jeżeli zdjęcia was nie zachęciły do wyjazdu, to na koniec dodam (głównie dla męskiej części czytelników), że moim zdaniem i nie tylko moim – Serbki to jedne z najpiękniejszych nacji świata.

Dodaj komentarz