Home Ameryka PŁNUSA Hawaje- Big Island część 1- objazdy wyspy

Hawaje- Big Island część 1- objazdy wyspy

Sierpień 24, 2014
Hawaje- Big Island część 1- objazdy wyspy

Przyszedł czas na zwiedzenie największej wyspy archipelagu Hawajów- Big Island. Wyspa zbudowana jest z pięciu gór wulkanicznych- Kilauea, Mauna Kea, Mauna Loa, Hualalali, Kohala. Dwa pierwsze są czynne, my odwiedzimy wulkan Kilauea. Znowu wypożyczamy samochód i obieramy kurs w stronę wodospadów Akaka. Tym razem trafiliśmy na Nissana Versę, nie jest to Chrysler 200, ale i tak jesteśmy zadowoleni. Lepsze to niż zarezerwowana Toyota Yaris. Z Hilo do wodospadów jest całkiem niedaleko, tak więc szybko dojeżdżamy na miejsce. Płacimy 5 dolarów za parking i ruszamy zobaczyć wodospad. Muszę przyznać, że po zdjęciach, które prędzej obejrzałem w sieci spodziewałem się czegoś więcej. 

DSC_1776-001

DSC_0604

DSC_0606

DSC_0595

DSC_0593-001

Nieco zawiedzeni wracamy do samochodu i kierujemy się aż do Waipio Valley. Wysiadamy z samochodu, żeby dotrzeć do punktu widokowego trzeba pokonać schody. Panorama doliny z punktu widokowego wygląda zachęcająco, chcieliśmy zjechać na dół, ale do tego potrzebne jest auto terenow, dodatkowo na dole pojawia się kolejny problem. Główną atrakcją jest wodospad, jednak żeby dojść na szlak, trzeba przejść przez kilka prywatnych posesji, niestety nie jest się tam mile widzianym, czemu się nie dziwię.  

DSC_0619

Wracamy w stronę Hilo, przez które przejeżdżamy i dokładamy drugie tyle drogi. Naszym celem jest Punalu’u Beach Park. Praktycznie co pół godziny musimy robić postoje, ponieważ tego dnia nie jestem w najlepszej formie. Może to też wina drogi, która praktycznie cały czas wiedzie prosto. Około godziny 16 nareszcie dojechaliśmy, strasznie wieje, więc na kąpiel się nie decydujemy. Wiem, że myśląc o Hawajach macie przed oczami biały piasek i błękitną wodę- nie tutaj. Na plaży leży piasek bazaltowy, pochodzenia wulkanicznego i jest całkowicie czarny. Punalu’u jest interesująca nie tylko ze względu na kolor piasku. Plaża, jest uwielbiana przez Żółwie ZIelone. Ten kto dotarł na tą plażę i nie zobaczył ani jednego, może mówić o wielkim pechu. My na szczęście trafiamy na sporą grupę. Nie udało się na Kauai, udało się tutaj.

DSC_0622

DSC_0624

DSC_0630

DSC_0633

DSC_0667

DSC_0668

DSC_0671

DSC_0681

DSC_0683

Na koniec dnia zaplanowaliśmy zobaczyć Kilauea Crater. Wstęp do Parku Narodowego Wulkanów tego dnia był darmowy. Dla tych, którzy na zwiedzanie Big Island poświęcili tylko jeden dzień na pewno plus. My niestety nie czerpiemy z tego żadnej korzyści. Bilet jest ważny tydzień, a kolejnego dnia i tak musieliśmy go kupić. Najlepszą panoramę krateru możemy podziwiać z punktu widokowego przy Thomas Jaggar Museum. Robimy kilka zdjęć za dnia i tutaj spotyka mnie niemiła niespodzianka- rozładowany akumulator w aparacie. Na szczęście mam zapasowy, wyciągam go z plecaka i niestety brak reakcji. Byłem przekonany o tym, że bateria była naładowana. Zaczynam myśleć w jaki sposób go podładować. Niestety w muzeum nie było się gdzie podłączyć z ładowarką, więc wyłączam aparat i czekam na całkowity zmrok. Udało się zrobić kilka zdjęć, lecz żadne nie jest satysfakcjonujące. Miałem statyw, ale ze względu na słaby akumulator, nie mogłem odpowiednio ustawić aparatu. Wychodziły jedynie zdjęcia w trybie automatycznym, czego efekt widać poniżej.   

DSC_0685

DSC_0712

DSC_0718

 Na Big Island zarezerwowaliśmy przez airbnb domek „Bali” w ogrodzie posesji. Na miejscu okazuje się, że nikogo nie ma w domu, a dodatkowo czujemy się jakbyśmy byli obok wielkiego statku kosmicznego. Dźwięk był przerażający… Drugiego dnia dowiedzieliśmy się, że hałas to wina małych żabek Coqui, które upodobały sobie tą wyspę. Zamieszkują kwiaty, dokoła naszego domku. Tutaj możecie posłuchać jak to mniej więcej brzmiało:

Dodatkowo jedna z takich żabek spadła mi z sufitu prosto na laptopa i ewidentnie nie chciała się ze mną rozstawać. Co dziwne w ciągu dnia, nie ma śladu po tych płazach. Wracając do noclegu, przy wejściu do domu naszego hosta, zauważyliśmy zgaszoną latarkę i kartkę papieru przygniecioną kamieniem z instrukcjami. Musieliśmy iść w stronę naszego domku „Bali” z tą latarką, przy akompaniamencie tysięcy żabek… Po wejściu do domku, znaleźliśmy kolejną notatkę z opisem jak trafić do łazienki oraz jak w ogóle odkręcić wodę. Łazienka to za dużo powiedziane… Była to słuchawka prysznica zamontowana na ścianie małego pomieszczenia gospodarczego, od zewnątrz! Kąpaliśmy się w całkowitych ciemnościach, świecąc jedynie latarką będąc otoczonymi dziwnymi dźwiękami, jeszcze nie wiedzieliśmy czego! Wyobraźcie sobie jak się czuliśmy…    

DSC_1987-001

DSC_2099-001

DSC_2107-001

DSC_2108-001

 P.S według danych dostępnych w internecie – zagęszczenie tych płazów dochodzi, aż do 20 tysięcy na hektar…  

Zobacz także

Leave a Comment