Home USA HAWAJE- MAUI CZĘŚĆ 1- OBJAZD WYSPY

HAWAJE- MAUI CZĘŚĆ 1- OBJAZD WYSPY

Sierpień 6, 2014

Druga z czterech wysp archipelagu Hawajów, które odwiedziliśmy to Maui. Wyspa jest mniej zielona od Kauai, jednak ma do zaoferowania inne, niepowtarzalne widoki- między innymi wulkan Haleakala.

Lądujemy na lotnisku w Kahului- od razu wypożyczamy samochód. Po doświadczeniach na Kauai, tym razem jesteśmy przygotowani. Na lotnisku, w punkcie Hawaiian Airlines prosimy o potwierdzenie rezerwacji na kolejny lot. Samochód dostajemy bez problemu. Ponownie otrzymujemy darmowy upgrade i zamiast Toyoty Yaris będziemy zwiedzać wyspę przy pomocy Chryslera 200.

Nie chcemy tracić czasu, tak więc od razu kierujemy się na poszukiwanie… czegoś do zjedzenia. Jak to zwykle bywa, z pomocą przychodzi McDonald’s.

Po szybkim posiłku ruszamy w kierunku Iao Valley, obowiązuje tutaj opłata parkingowa w wysokości 5 dolarów (w tej cenie wstęp dla wszystkich pasażerów). W sieci czytałem, że zwiedzenie doliny powinno zająć około 2 godzin. Nam zajęło około godziny, sporo czasu poświęciliśmy na zdjęcia.

DSC_0617

DSC_0621

DSC_0624


DSC_0629-001

Resztę dnia spędzamy na Makena Beach Park, usilnie próbując popełnić samobójstwo. Wzdłuż całej plaży wisiały czerwone flagi ostrzegające nas przed niebezpieczeństwem. Ratownicy głosili, żeby się nie kąpać, chyba że jesteśmy wyjątkowo pewni swoich umiejętności. Widzimy jednak, że spora grupa ludzi zażywa kąpieli, więc po krótkim namyśle i stwierdzeniu: „Co? Ja tam nie wejdę?” wchodzimy. Z plaży fale wydawały się spore, ale nie aż tak spore jak będąc w wodzie bezpośrednio pod nimi. Fala była znacznie większa niż ja.

DSC_0640

DSC_0656

Muszę przyznać, mieliśmy niezłą zabawę gdy fale poniewierały nami, jakbyśmy byli z gumy. Przestrzegam jednak przed lekceważeniem ostrzeżeń- nagle pojawiły się dwie kolosalne fale. Pierwsza z nich gdy wracała z plaży do oceanu wciągnęła nas głębiej, a druga uderzyła dokładnie w nas. Nie mam pojęcia w jaki sposób znalazłem się na plaży. Bolały mnie plecy i policzek, a piasek miałem dosłownie wszędzie… Nie zaryzykowałem więcej kąpieli dzisiejszego dnia.

Postanowiliśmy się osuszyć i poszukać prysznica, żeby wypłukać piasek. Znajdujemy płytką, kamienistą zatoczkę z palmami, gdzie staramy się umyć włosy.

DSC_0662

DSC_0663

DSC_0665

DSC_0673

DSC_0674

DSC_0680

Na dzisiaj mamy dość przygód, jedziemy się wyspać.

Drugiego dnia rano odwiedzamy park narodowy Haleakala. Jednak o tym przeczytacie w kolejnej części.

Jedziemy słynną „Road to Hana”, nie polecam dojazdu od zachodu wyspy, droga momentami się gubi i jedziemy po polach. Zresztą jak się na koniec okazało po otworzeniu mapy, którą dostaliśmy w wypożyczalni, odcinek ten był wyłączony z ruchu dla samochodów z wypożyczalni. Na szczęście nic złego się nie stało. Dojeżdżamy na początek szlaku Pipiwai Trail. Droga prowadzi przez Las Bambusowy, kończąc się pod wodospadem Waimoku.

DSC_0809-001

DSC_0811-001

DSC_0815-001

DSC_0816

DSC_0837

DSC_0840

DSC_0854-001

DSC_1744

W lesie bambusowym, nawet w dzień warto mieć latarkę ponieważ momentami jest ciemno jak w nocy. Szlak jest krótki, łatwy i przyjemny, droga tam i z powrotem razem z kąpielą w wodospadzie zajęła nam około 2,5 godziny. Szlak znajduje się na terenie parku narodowego Haleakala, nasz bilet na szczęście jest ważny przez 3 dni, więc wjeżdżamy na tym samym.

Powrót z parkingu przy szlaku do Kahului zajął nam prawie 3 godziny, droga to jeden wielki zakręt, co chwilę mosty, przez które może przejechać tylko jeden samochód, męka dla kierowcy. Droga moim zdaniem nie jest ciekawa krajobrazowo, prowadzi głównie przez las, a do tego panują tutaj egipskie ciemności. Po dojeździe dziękowałem Bogu, że nie wykręciłem barku albo łokcia czy nadgarstka przy manewrowaniu samochodem. Warto również zatankować samochód przed wjazdem na słynną drogę, ponieważ niezwykle ciężko jest znaleźć stację benzynową.

Zobacz także

Dodaj komentarz