Home Szwecja Sztokholm – pechowy weekend w stolicy Szwecji

Sztokholm – pechowy weekend w stolicy Szwecji

Kwiecień 28, 2016

Sztokholm – stolica Szwecji, a także jak cała Skandynawia jedno z najdroższych miejsc w Europie. Spędziliśmy tutaj 2 kwietniowe dni, których raczej nie będziemy wspominać zbyt dobrze. Miasto uznaliśmy zgodnie za po prostu duże miasto, ale może na naszą ocenę wpłynął spory nakład pecha, a także nie do końca sprzyjająca pogoda.

Jeżeli chcesz doświadczyć najszybciej zmieniającej się pogody na świecie – pojedź do Sztokholmu w kwietniu. W ciągu kilku minut z bezchmurnego nieba może spaść grad, a temperatura skacze razem z niesamowicie silnymi podmuchami wiatru. Efekt taki, że oboje skończyliśmy tą wycieczkę na chorobowym.

Do Sztokholmu lecieliśmy bezpośrednio z Katowic Wizzairem. Koszt przelotu to w przypadku Szwecji chyba najmniejszy wydatek. Bilet w dwie strony Wizzairem możemy dorwać już za 78 zł za osobę w dwie strony. Wylądowaliśmy na lotnisku Skavsta, oddalonym od centrum miasta o ponad 100 km. Tutaj zaczynają się wydatki – opcje dojazdu do centrum miasta obecnie mamy 3:

  1. Luxor Travel – firmę znajdziecie na Facebooku, a koszt przejazdu do centrum, czyli na Dworzec T – Centralen to 120 SEK od osoby. 1 szwedzka korona to obecnie po przeliczeniu 0,48 złotego. Czas dojazdu to mniej więcej godzina. My z usług firmy skorzystaliśmy w drodze do miasta, polecamy serdecznie. Jest to obecnie najtańsza opcja dojazdu jeżeli nie planujecie wyjazdu ze sporym wyprzedzeniem.
  2. Flygbussarna – autobusy z lotniska do centrum kosztujące 139 SEK w jedną stronę. Bilet w dwie jest w tej samej cenie – 278 koron.
  3. Kombinowany dojazd, który może okazać się najtańszym rozwiązaniem – autobus miejski numer 515 z lotniska do Nykoping, a następnie przesiadka na pociąg i dojazd do stolicy Szwecji. Koszt biletu autobusowego to 26 koron w jedną stronę od osoby, natomiast bilety na pociąg do kupienia są już od 49 SEK. Z tej opcji skorzystaliśmy w drodze na lotnisko.

Podejście do lądowania na lotnisku Skavsta obfituje w ciekawe widoki. Warto więc zająć miejsce przy oknie.

DSC_0028 DSC_0048

Na początek naszej przygody z miastem korzystając z dobrej pogody postanowiliśmy pospacerować pod Ratusz Miejski – Stadshuset. Tutaj spotkała nas pierwsza niemiła niespodzianka. Wieża widokowa zamknięta do odwołania. Na pytanie dlaczego dostaliśmy odpowiedź – It’s too cold. No nic, przynajmniej usiądziemy sobie w parku Stadshusparken. Przechodzimy przez dziedziniec Ratusza a tutaj… park rozkopany. Siadamy więc na schodach przy kanale podziwiając Gamla Stan, czyli sztokholmską starówkę.

DSC_0132DSC_0081 DSC_0085DSC_0107 DSC_0101DSC_0113DSC_0115 DSC_0117

W drodze do kolejnej atrakcji- Riddarholmskyrkan złapała nas pierwsza mocna ulewa. Po chwili jednak chmury znikają i znowu jest w miarę przyjemnie. Kościół na Riddarholmen jest miejscem pochówku władców szwedzkich.

DSC_0138DSC_0149

Po drugiej stronie drogi znajdziemy Dom Rycerstwa czyli miejsce obrad stanu arystokratycznego, jednego z czterech stanów reprezentowanych w szwedzkim parlamencie w latach 1435-1866.

DSC_0145 DSC_0151

Następnie swoje kroki pokierowaliśmy w stronę Storkyrkan – Kościoła św. Mikołaja. Właściwie jest to katedra mająca ogromne znaczenie dla szwedów, gdyż jest miejscem wszystkich uroczystości dworskich. Świątynia ma już prawie 700 lat.

DSC_0161 DSC_0168

Storkyrkan bezpośrednio sąsiaduje z Zamkiem Królewskim, będącym oficjalną siedzibą Szwedzkiej Rodziny Królewskiej, a także miejscem pracy Króla. Tutaj odbywają się oficjalne wizyty i wszystkie uroczystości królewskie. Budynek ukończony został w 1770 roku. Zamek z zewnątrz nie prezentuje się okazale, natomiast wnętrze wykończone jest w barokowym stylu. Rezydencja mieści ponad 600 komnat na 7 piętrach, co czyni ją największym tego typu budynkiem w Europie. W zamkowym skarbcu przechowywane są również klejnoty królewskie takie jak korony królów i książąt, berła czy jabłka. Trafiliśmy również na widowiskową zmianę warty.

DSC_0178DSC_0181 DSC_0278DSC_0189

Z okolic Pałacu mamy świetny widok na Grand Hotel Stockholm – jeden z najdroższych i najbardziej ekskluzywnych hoteli w mieście. Zobaczcie na niebo na zdjęciach – od pierwszych zdjęć zamku do zdjęcia hotelu minęło może 10 minut… Nie znaleźliśmy żadnego dobrego miejsca żeby przeczekać ulewę, dlatego spędziliśmy ją w nieczynnej już budce telefonicznej.

DSC_0193

Przed nami najmniejszy pomnik w Sztokholmie położony na dziedzińcu Bollhustappan należącego do kościoła Finska Kyrkan. Rzeźba ma 15 cm wysokości i nosi tytuł: „Chłopiec, który patrzy na Księżyc” znany również jako „Żelazny Chłopiec” – Jarnpojke. W ten sposób możemy zlokalizować go na mapie Sztokholmu. Mieszkańcy miasta zimą często ubierają chłopca w szaliczek i czapkę, a potarcie go po głowie podobno przynosi szczęście. My nie spróbowaliśmy i kto wie – może przyniosło nam to pecha?

DSC_0204

Kolejna szybka zmiana pogody i Stortorget czyli sztokholmski rynek możemy podziwiać przy błękitnym niebie. Rynek jest malutki i na pewno nie tego spodziewałem się przed przyjazdem do dużego miasta. Rynek był miejscem wydarzeń słynnej krwawej łaźni sztokholmskiej. Po zdobyciu miasta król Danii stracił na placu około 100 szwedzkich szlachciców, a ofiary spalone zostały na stosie.

DSC_0212

Spacerujemy w kierunku najwęższej uliczki w Sztokholmie – Marten Trotzigs grand. Nazwa upamiętnia kupca, który był właścicielem nieruchomości przy tej uliczce na koniec XVI wieku. Alejka ma 90 centymetrów szerokości.

DSC_0230

Z racji zamkniętej wieży widokowej Ratusza postanowiliśmy przejść się na punkt widokowy Gondolen. Taras znajduje się na wyspie Slussen, w budynku mieszczącym ekskluzywną restaurację o tej samej nazwie. Wejście na taras jest bardzo proste – wystarczy wejść do windy, dojechać nią na 11 piętro, a następnie kilka ostatnich poziomów pokonać schodami. Taras widokowy dostępny jest za darmo nawet jeżeli nie jesteśmy klientami restauracji. Po zobaczeniu miasta z góry schodzimy do restauracji, ale takiej na naszą kieszeń – no powiedzmy, że na naszą.. McDonald’s.. W cenie 40 zł mniej więcej możemy zjeść zwykły zestaw, którego jednak nie donoszę do stolika i kanapka ląduje pod kanapą. Na szczęście tylko moja. Tak więc za 40 zł zająłem się colą i frytkami.

DSC_0239DSC_0240

Zostawiliśmy bagaże w naszym hotelu widocznym na zdjęciu poniżej – to ten mały stateczek obok wielkiego promu.

Warto również wspomnieć, że znalezienie bezpłatnej toalety w Sztokholmie graniczy z cudem, a wydawanie za każdym razem 10 koron trochę uszczupla nasze portfele.

DSC_0261

Po powrocie na Gamla Stan pospacerowaliśmy pod Riksdagshuset. Jest to budynek będący siedzibą parlamentu szwedzkiego, a także Szwedzkiego Banku Narodowego, ukończony w 1905 roku.  Z przodu Parlamentu znaleźć możemy ogród, natomiast sam budynek lepiej prezentuje się z tyłu. Warto przespacerować się również ulicą Riksgatan przecinającą budynek w połowie i przejść przez dwie bramy rozpoczynające i kończące przejście.

DSC_0152DSC_0268DSC_0288DSC_0290DSC_0302

Na kilka dni przed przyjazdem trafiliśmy również na ciekawe zdjęcia parku Kungstradgarden, mimo wczesnej jak na Sztokholm daty i ubogiej roślinności w ogrodach parku kwitnęły już kwiaty wiśni. Można poczuć się jak w Japonii. Tutaj też pierwszy raz zderzamy się z niesamowitym tłumem w mieście.

DSC_0306

DSC_0323 DSC_0329 DSC_0331

Po nacieszeniu oczu kolorowymi kwiatami przeszliśmy pod budynek, który od 1908 roku jest siedzibą Królewskiego Teatru Dramatycznego. Budynek mieści 5 scen, w tym główną na 770 miejsc. Nieoficjalna nazwa tego miejsca to Dramaten.

DSC_0337

Powoli zaczyna się robić ciemno a my chcieliśmy zobaczyć jeszcze Skeppsholmsbron, czyli most, z którego słynie Sztokholm. Wiadukt jest o tyle interesujący, że przyozdobiony jest w korony. Był to przy okazji pierwszy żelazny most w mieście a także w całej Szwecji – wybudowany został w 1861 roku.

DSC_0343 DSC_0346 DSC_0347

Z mostu rozciąga się również dobry widok na A.F Chapman. Jest to statek szkolno – towarowy przekształcony obecnie w schronisko młodzieżowe.

DSC_0355

Na dzisiaj zaplanowaliśmy jeszcze zwiedzanie metra, które uznawane jest za najdłuższą galerię sztuki w Szwecji. Kolejce podziemnej poświęcony zostanie kolejny wpis, także nie bójcie się, że nie ma zdjęć 🙂 Kupiliśmy bilety ważne 24 godziny od momentu skasowania, uprawniające do przemieszczania się publicznym transportem na terenie całego miasta, bez względu na rodzaj transportu i strefy, w której znajdują się poszczególne stacje czy przystanki. Koszt takiego biletu to 115 koron szwedzkich + koszt karty magnetycznej 20 SEK.

Zwiedziliśmy kilka stacji, po czym udaliśmy się do sklepu monopolowego Systembolaget. Warto wiedzieć, że w całej Szwecji alkohol powyżej 3,5% sprzedawany jest tylko w państwowej sieci sklepów, która posiada monopol na dystrybucję wysokoprocentowych alkoholi. 

Tutaj niestety byliśmy świadkami budzącego strach wydarzenia. Staliśmy już w kolejce do kasy z winem, gdy nagle usłyszeliśmy straszne krzyki i przerażone spojrzenia części ludzi wokół. Po chwili zobaczyliśmy sprawcę zamieszania, prowadzonego przez 2 ochroniarzy do gabinetu na zapleczu sklepu. Ochroniarze byli cali we krwi i mocno podrapani, a sporej wielkości facet pochodzący prawdopodobnie z rejonów Syrii był w takim szale, że dwóch potężnych mężczyzn ledwo było w stanie go utrzymać. Nie wiedzieliśmy co krzyczał i pewnie nigdy się nie dowiemy. Po wyjściu ze sklepu trafiliśmy na prawdopodobnie towarzysza faceta ze sklepu wnoszonego do policyjnego samochodu, skutego w kajdanki.

Postanawiamy więc szybko skończyć ten dzień i odpocząć w naszym hotelu, jednak przy wejściu do metra okazuje się, że nie mam swojej karty… Kolejne pieniądze w plecy, nie jestem w stanie wymyślić gdzie zgubiłem mój bilet, ale prawdopodobnie wypadł mi przy wyciąganiu dowodu osobistego w sklepie.

Na szczęście zaraz pójdziemy spać w pokoju na statku przekształconym w hotel.

DSC_0512 DSC_0518

Sztokholm drugiego dnia przywitał nas podobną pogodą jak dnia pierwszego. Dzień rozpoczęliśmy od śniadania na górnym pokładzie statku z widokiem na Gamla Stan, a także na Wesołe Miasteczko- Tivoli Park.

DSC_0525 DSC_0532

Pierwszą część dnia spędziliśmy na zwiedzaniu Pałacu Drottninhgolm położonego na przedmieściach miasta. Właściwie to nie zwiedziliśmy pałacu a jego ogrody, które w kwietniu były jeszcze dość ubogie. Drottningholm to królewska rezydencja, wybudowana w 1662 roku. Opisywałem już w relacji Zamek Królewski, jednak to Pałac Drottninhgolm jest miejscem zamieszkania współczesnej rodziny królewskiej. Mimo tego spora część budynku udostępniona jest zwiedzającym.

Aby dojechać do Pałacu bez użycia taksówki albo własnego samochodu, najwygodniej dostać nam się będzie na stację metra Brommaplan. Tutaj po wyjściu znajdziecie malutki dworzec autobusowy, na którym jeden z przystanków dedykowany jest konkretnie busom do Pałacu. Najczęściej kursuje linia o numerze 177 i obowiązuje w niej bilet 24 godzinny zakupiony w sztokholmskim metrze.

DSC_0568 DSC_0601 DSC_0610 DSC_0641 DSC_0644

Z ogrodów musieliśmy uciekać trochę szybciej z powodu padającego gradu i nadciągających ciemnych chmur. Udaje nam się wsiąść do autobusu w momencie gdy zaczęło padać zdecydowanie za mocno. Przesiadamy się na metro i kończymy zwiedzanie stacji. Po wyjściu na powierzchnnię okazuje się, że w centrum miasta jednak nie padało i postanowiliśmy zrealizować ostatni punkt programu czyli spacer na Monteliusvagen. Jest to całkowicie darmowy punkt widokowy położony na Slussen. Usiedliśmy na ławce popijając szwedzkie piwo i ciesząc się widokiem, w towarzystwie dość odważnej mewy, która z bardzo bliska dała się obfotografować z każdej strony.

DSC_0692 DSC_0694 DSC_0704 DSC_0719 DSC_0730 DSC_0744

Wieczór spędzamy w McDonald’s gdzie karta płatnicza nie chciała nam zadziałać. Na szybko robimy przelew na drugą kartę i już na szczęście bez większych komplikacji udaje nam się kupić jedzenie. Po wszystkim w drodze na Dworzec Kolejowy podziwiamy jeszcze plac Sergels Torg, a głównie dość efektowną fontannę Sergelfontanen.

DSC_0751

Pociąg odjeżdża punktualnie dowożąc nas do Nykoping, gdzie po godzinnym oczekiwaniu przesiadamy się w busa linii 515. Noc spędzamy na lotnisku, co dodatkowo potęguje w nas negatywny odbiór wycieczki. Może w innych okolicznościach Sztokholm by nas oczarował, jednak ta jedna wizyta w zupełności wystarczyła nam do stwierdzenia jednomyślnie, że do stolicy Szwecji już nie mamy zamiaru przyjeżdżać. 

Dodaj komentarz